2009-11-19 00:21:36
.
słabo się czuję. Boli mnie gardło, trochę mięśnie i ogólnie jestem "rozbita". W pracy powiedzieli, że jak się będziemy źle czuc, mamy nie przychodzic do pracy. Nie chcę za bardzo korzystac z tej opcji, bo chorowanie jest drogie, najbardziej widac to później pod koniec miesiąca wraz ze zmniejszoną pensją.
 
To nie grypa. Na tyle już siebie znam. Musiało mnie gdzieś przewiac. Mam nadzieję, że samo przejdzie. Mam już plany na weekend i nie zamierzam zostawac w domu. Szykuje się m.in. koncert chopinowski, kolejny z cyklu. Uwielbiam.

choc przyznam się, że nie odróżniam rodzajów granych utworów, nie jestem też w stanie powtórzyc ich nazw, totalnie nie mam słuchu. To jednak nie przeszkadza mi sluchac muzyki klasycznej z ogromną przyjemnością.

Poza tym prawie nic. A skoro tak to już nie będę przynudzac.
skomentuj (4)

2009-11-17 21:36:49
Kto nie był na "Rewersie" do kina marsz
za to "Białej wstążki" nie polecam - chyba że ktoś lubi wszystkie patologie świata, przemoc, sadyzm i samobójstwo w jednej małej wiosce. Czyli zło tego świata w pigułce.

Trochę się boję tej świńskiej grypy.

Profilaktycznie myję ręce 2 razy pod rząd mydłem antybakteryjnym. Tylko tyle mogę zrobic. Jak ktoś na mnie kichnie w autobusie albo w pracy, to co zrobię?

Ale spokój zachowac trzeba. No bo jak. Zwariowac by można

Poza tym ok. Od rana tkwiłam na szkoleniu poza Warszawą, by dojechac tam musiałam wstac po szóstej. Jeszcze po północy wymienialiśmy z P. maile. Nie ja wysyłam mu pierwsza maile, ja tylko grzecznie odpowiadam. Póki co odpisuję mu.

Marzyłam o litrach kawy. Jakoś przetrwałam, nauczyłam się sporo. Jeśli kiedykolwiek zdecydowałabym się pisac doktorat, to temat byłby już mniej więcej wybrany. To tylko luźne myśli, żadnych planów. Teraz muszę dokończyc inną ścieżkę edukacyjną.

***

Oglądam nowo narodzone dzieci na zaprzyjaźnionych blogach z wielkim rozrzewnieniem. Jeszcze nie chciałabym miec dziecka. Ale chciałabym byc w ciąży. Dziwne, że taka myśl pojawiła się w momencie gdy jestem na rozdrożu... Wolałabym jednak, jesli to oczywiście zależałoby ode mnie, żeby mi się instynkt macierzyński nie rodził dopóki nie dorobię się obrączki na palcu albo przynajmniej stabilnego związku ze stabilnym emocjonalnie facetem.
skomentuj (2)

2009-11-16 21:40:49
.
Z P. było ostatnio raz w górę, raz w dół. Fundował mi (a raczej ja sobie) huśtawki emocjonalne. P. jak zrobił jeden krok naprzód, to potem robił dwa kroki w tył. Po tym wyjeździe integracyjnym tak samo. Można by powiedziec, że pojawiał się i znikał. Tak jakby niewygodna była bliskośc z kimś.

Zawsze było już o krok od czegoś. P. czaił się. Ale tylko po alkoholu stawał się odważny w rozmowie, dotyku czy mówiący mi, że nie chce byc singlem pochylając się nade mną.

nie wiem, może nadal jest coś (czasem)

tylko, że ja już nie mam ochoty bawic się już w kotka i myszkę. Nie przekonam go, że warto byc w bliskiej relacji z jakąkolwiek osobą, czy też w bliskiej relacji ze mną. On musiałby chciec. A nic na siłę.

Oprócz tego moje życie toczy się dalej. Bywam na koncertach, w kinie, w klubie fitness.

Ale to nie sprawia, że czasem nie jest mi smutno, że nie miewam smutnych chwil.

Obejrzałam w międzyczasie film "Kobiety pragną bardziej" i stwierdziłam, że totalnie oleję P.

I zrobiłam to. Zero kontaktu, zero ujawniania się na czacie. Nawet jak korciło mnie, to nie szkodzi. Cieżko było, ale dałam radę. Nadal daję.

Po tym to P. ostatnio przylazł do mnie w szkole, na każdej przerwie przyłaził. A to stanął w kolejce w barze za mną i potem łagodnie przeszedł do opowiedzenia mi co się wydarzyło w tygodniu u niego. I takie tam. Że mam problem z jakims tektem rosyjskim? tak? to on mi pomoże. Że może coś wspólnie zrobimy - takie dodatkowe zlecenie. Ale to nie zmienia ogółu sprawy. Nie powiem, że już zapomniałam to, co wydarzyło się na wyjeździe i na imprezie sprzed półtora miesiąca, no i potem jeszcze na kolejnej jakiś miesiąc temu.

Przeszłam z nim jednak na relację wyłącznie koleżeńską. Przynajmniej pozornie, bo w moim sercu kotłuje się wiele emocji i uczuc.

Wielokrotnie sobie coś może ubzdurałam z facetami, że jest coś czego nie ma. Albo facet nie był zainteresowany, a mi się zdawało, że jest coś więcej niż koleżeńska relacja.

Tutaj nie wiedziałam jak jest, dopóki kilka razy P. nie napił się trochę.

Zdarzyło się kilka rzeczy, ale nie poszliśmy dalej. Przecież powiedział mi, że mnie lubi. Nie przesłyszałam się, było to dwa razy tego samego wieczoru.

I ja się zakochałam.

mam guzik z pętelką.

Żeby choc mnie chciał zaciągnąc do łóżka. A ten nawet nie patrzy mi często prosto w oczy.

Przynajmniej nie patrzył, dopóki mieliśmy okazję sobie patrzec. Ostatnio dwa tygodnie temu na długim lanczu.

Tak, dziś mieliśmy ze sobą kontakt. On napisał do mnie maila. Odpowiedziałam. I jeszcze kilka razy. Ale nic wielkiego.

No dobrze. A tak w ogóle to w życiu mam nagrodę pocieszenia. Poznałam kogoś na imprezie, nie ściemniam :)

u koleżanki na domówce. Przegadaliśmy pół nocy, po czym odwiózł mnie do domu taksówką i odprowadził do klatki. Nawet wzniósł toast - o czwartej rano - przy piciu herbatą: "za spotkanie". Wkrótce mamy się spotkac grupowo. Cieszy mnie że spotykam fajnych facetów (którzy są wolni). Póki co cieszy mnie to dla samego faktu, bo widzę P. i przypominam sobie kto zajął moje uczucia.

Gdyby przylazł dziś do mnie i stanął w drzwiach to oczywiście jemu rzuciłabym się na szyję.

P.S. Nie chciałam tu byc na blogu i przyznac się, że się tak czuję. Że bywam tak niestabilna emocjonalnie. Nie chciałam też przyznac się nikomu, że coś jest nie tak. Unikałam przyjaciół i rodziny. Bo przecież wszystko już miało byc tak pięknie... Tzn prawie wszystko, bo to że P. nadaje się na terapię psychologiczną wiem od jakiegoś czasu. Nie chciałam przelac na papier emocji - oczywiście mogłam też wziac papierowy pamiętnik - ale to nie zmieniłoby faktu, że nie chciałam o tym z nikim rozmawiac, ze sobą też nie. Nie przeżywac tego ujawniając przeżycia na papierze czy robic ich podsumowanie wklepując notkę do komputera. Chciałam byc sama i zarazem nie chciałam.

Na tym filmie "Kobiety pragną bardziej" - jedna z bohaterek powiedziała facetowi coś, co wziełam sobie do serca: że mimo tych wszystkich rozczarowań, upokorzeń miłosnych jest dużo bliżej znalezienia prawdziwej miłości niż (tu w scenie: on, który się tego boi).
Tak. Ja może i też. Choc jeszcze nie widzę światełka w tunelu.

***

Mały update, godz. 00.17

Jestem wdzięczna P. niemalże dozgonnie. Za to, że pojawił się tydzień po rozstaniu z M. i zupełnie nieswiadomie wyleczyl mnie z uczuc do patafiana. Byc może do dzisiaj wypłakiwałabym tamtą historię, tamten związek i tęskniła za czymś, czego dziś już nie chcę nazywac miłością. Otworzył mnie na siebie i wyprowadził na prostą :) Dzis już nie sprawdzam na facebooku co robi M., nie mam już w domu (na wierzchu) żadnych pamiątek po nim - wszystko pochowane głęboko na amen.
skomentuj (14)

2009-10-26 22:30:29
.
wyjazd był zajebisty

ludzie gratulowali organizatorom :) i juz chcieli zapisac sie na kolejny

zobaczymy czy będzie kolejny, bo teraz miałam motywację, żeby go robic

z P. też dobrze

on twierdzi, że jest wobec mnie romantyczny, spierałabym się...

no jak to nie jestem? -pytał

był DJem, zajebiście mu to wyszło, nie opuszczał swojego "miejsca pracy"

musiałam zadowolic się tańczeniem z innymi facetami, poza krótkimi wyjątkami

tanczymy z P. o czwartej nad ranem, w głowach szumi

chcesz iśc w dół?

tak


podniósł mnie w górę

obejmij mnie [nogami]

objęłam - jeszcze nie wiedząc o co mu chodzi

po czym poszłam w dół głową, a ten mnie podniósł, tzn mój korpus

silny jest, hehe

***
 w ogóle co mnie zdziwiło to to, że on pamięta co do niego mówię i co on mówi do mnie

raz jeden wspomniałam mu, że lubię stare kawałki, i nad ranem w sobotę, jak było już nas tylko 7 osób na parkiecie i przy stolikach, znienacka puścił mi Mieczysława Fogga

ku mojej radości

***

P.: mówiłem ci, że kiedyś studiowałem [...]

Ja: Nie
P.: mówiłem, jechaliśmy wtedy Myśliwiecką...

no tak, cała ja. Wypadają mi z pamięci rzeczy mówione nawet przez ważne dla mnie osoby. Ale nie o tym chciałam. On pamięta takie szczegóły, że szok!
skomentuj (21)

2009-10-22 19:20:56
dźwięczą mi w uszach słowa
niewypowiedziane, a napisane przez P.

że jestem na maxa wyjątkowa i jestem chodzącym zaprzeczeniem wszystkich teorii P.

dla mnie to wyjątkowe słowa

czyż to nie jest zaproszenie do wzięcia się w końcu za niego? :)

już jutro mamy wspólny wyjazd, który organizowalismy od dwóch miesięcy.

skomentuj (7)

2009-10-21 23:01:23
.
raz, dwa, trzy, cztery... i jeszcze tylko osiem

raz, dwa, trzy, cztery...

brzuszki w bok, brzuszki w przód, nogi w górę, do kolana

Stan moich mieśni oceniam na coraz lepszy, jednak zakwasy miewam bardzo często. Okazało się, że trafił mi sie trener będący największym wyciskaczem. Zaciskam zęby, czasem sobie odpuszczam i jakos idzie.

Staram się powiedziec sobie, że robię to wszystko po coś i że kiedyś polubię siłownię...

Ten sześc lat młodszy chlopak zaprosił mnie na kurs tanca towarzyskiego, jako jego para. Nie zraził sie tez moim brakiem czasu w tym tygodniu. Kurna, muszę to jakos delikatnie zakonczyc. Się porobiło.

Czytam zajebistą książkę: autobiografię Andy Rottenberg "Proszę bardzo". Jestem na 120 stronie i jest jak dobrą powieśc. Niezwykłe i pogmatwane losy jednej rodziny.

Do tego mam fajną nową płytę. Pewnie jestem jedną z niewielu osób, która kupiła the best of lata 20. i lata 30. Bardzo, bardzo mi się podoba muzyka i słowa. Dzis pisze się teksty: przelec mnie bejbe, a wtedy pisalo się o romantycznej milosci :)
skomentuj (0)

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!





księga
gości















Click for Warsaw, Poland Forecast

linki

Rozrywka

abcd
cafe
dea
Chill...
balderdash
caramella
bajka
czak
Basiek
cloudy
Anulina
ani mru mru
Crazy

efgh
ejka
Frotka

ijk
kbx
issue
krystyna janda
januszkiewicz
klezmer
Japan-life

lłmn
magic-butterfly
lekko...
Mortella
Mrs Aggie

oprs
pocketgirl
skaf
sarah
sypialniane dialogi
so-so
prawnik
sekretny
Pinch
pierzynka
Pierwsza-zona
Sistermoon

tuwv
wiara-niedzieli
wife
trzaskprask
warszawsky

xyz
Żydóweczka

archiwum

2009 grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

2006
grudzień


@Lily

blog.pl

lay: Mortella